28. Niedziela zwykła 2017

Czytania:
I. Uczta mesjańska (Iz 25,6-10a)
Ps 23 (22)
II. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4,12-14.19-20)
III. Przypowieść o zaproszonych na ucztę (Mt 22,1-14)

 

Uczta mesjańska na Syjonie dla wszystkich ludów. Najwyborniejsze wina, najpożywniejsze mięso. Najważniejsze i nieosiągalne na żadnej innej uczcie: Bóg zedrze zasłonę, zapuszczoną na twarzy wszystkich ludów, i całun okrywający wszystkie narody. Raz na zawsze zniszczy śmierć; otrze łzy z każdego oblicza i odejmie hańbę swego ludu po całej ziemi. To obrazowo ukazany dostęp do wiecznej więzi z Bogiem. Nastaje radość z Jego zbawienia.

Zaproszenie na ucztę weselną królewskiego syna. To nie jest pierwsze zaproszenie, dające czas na przygotowanie, ale zaproszenie ostatnie, gdy uczta jest już gotowa. Odrzucenie tego zaproszenia było obrazą króla. Dla jednych zaproszonych ważniejsze było własne pole, dla drugich – kupiectwo. Opór innych, doprowadził ich do zabójstwa posłańców króla, i ściągnął na nich karę.
Nowi zaproszeni, to ludzie z marginesu społecznego Izraela i poganie. Obowiązuje strój weselny (wręczany z zaproszeniem albo przy wejściu).
Wielu jest powołanych (pierwsi zaproszeni – w kontekście ziemskiego życia Jezusa – Izrael; w kontekście naszych czasów – Izrael, chrześcijanie, wszyscy szukający Boga), ale mało wybranych (ci, którzy przyjmują zaproszenie i wchodzą  na ucztę).

Paweł wyznaje, że do wszystkich warunków jest zaprawiony, ale nie doszedł do tego sam, własnymi umiejętnościami. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. To Chrystus daje mu moc do znoszenia trudów i cierpień dla Niego. Nie ma dla Pawła wyższej wartości niż poznanie Chrystusa (zob. Flp 3,8), a nie chodzi tu o wyłącznie teoretyczną wiedzę, lecz o takie zjednoczenie, że Paweł może powiedzieć: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ga 2,20).

 

W centrum wnęki barokowego
ołtarza głównego stoi zielone tło
(kolor niedzieli zwykłej).
Przed tłem ustawione w centrum
najwyższe naczynia z wyraźną
przewagą bieli: miesiącznica ze
srebrnymi blaszkami, pąki
i drobne kwiaty chryzantemy.
Dzięki gałęziom malin w jesiennych
barwach, tło przebija wśród kwiatów,
ale także pojawia się odcień złota
(liście widoczne od górnej strony
blaszki), oraz rozrasta się srebrna
biel (liście widoczne od przeciwnej
strony blaszki).

Stopniowo naczynia i wysokość kwiatów maleją, ale wielkość samych kwiatów rośnie, dzięki czemu powstaje góra, która wychodzi poza pole tła i rozszerza się na przestrzeń między świecznikami.
Biel góry schodzi nieregularnymi polami, jakby światło kładło się na stoku. Stopniowo biel przechodzi w coraz większe pola żółte.

Te barwy wypełniają całe prezbiterium, zatem wracają przy krzyżu ołtarzowym i na krańcach balustrady.
To symboliczny obraz biesiadników uczty mesjańskiej, stanowiących jedno: zjednoczonych z Bogiem i ze sobą. Wszystko jest tutaj światłem.

 

Uporządkowanie kwiatów przy krzyżu ołtarzowym, jak na górze w ołtarzu
barokowym.
Wraca miesiącznica, najmniejsze kwiaty na szczycie przechodzą do największych
u dołu kompozycji, podkreślając przestrzeń zgodnie z perspektywą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ciągle jesteśmy w drodze na Wieczne Gody Baranka.
On przy swoim ołtarzu sam przygotowuje swoją Oblubienicę–Kościół na wejście
do Jeruzalem Niebieskiego.
Leczy rany, jakie nasze grzechy zadały nam samym i naszym bliźnim, przemienia nasze serca swoim Słowem i łaską, karmi nas Sobą w Eucharystii, zmieniając swoją
miłością nasze widzenie, myślenie, czucie i działanie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W kompozycjach na obu krańcach balustrady rozszerza się podstawa góry. Naczynia są ledwie zauważalne w korowodzie kwiatów.
Góra raz jeszcze przypomina nam, że jesteśmy w drodze, u jej podnóża, ale jej szczyt wskazuje nasz cel: Wieczne Gody Baranka.

 

 

W kaplicy Najświętszego Sakramentu, kwiaty przypominają światło promieniujące od Chrystusa, Obecnego w Eucharystycznym Chlebie w tabernakulum. Tutaj największe kwiaty są najbliżej tabernakulum, biegnąc dalej maleją i przechodzą w miesiącznicę na obrzeżu.

 

 

W kaplicy św. Benedykta został zbudowany podstawowy styl horyzontalny w wersji prawostronnej.
Pierwsza linia główna i jej asysta, to żółte chryzantemy.
Z białych chryzantem zbudowana jest druga linia główna i jej asysta.
Trzecia linia i jej asysta, to żółte lilie.

W obrazie z góry pierwsza linia
główna jest skierowana 90° w lewo. Następne linie główne są rozstawione wobec siebie co 120°.

Liście bergenii scalają kompozycję i łączą ją z najbliższym otoczeniem.

kompozycje i zdjęcia:
Hieronim St. Kreis OSB

P.S.
Dlaczego Bóg na na Wieczne Gody Syna zaprasza wszystkich?
Bo na tych Godach nie może braknąć Oblubienicy. Tą Oblubienicą, za którą Syn dał samego Siebie, wyrył na swoich rękach, nogach i boku nasze imiona gwoździami
i włócznią – jesteśmy wszyscy.